Home

Advertisement

Customize
cath_fox
12 December 2007 @ 11:54 pm
Ok. Wiedziona doświadczeniem, umieszczam zrobione przeze mnie avki, zanim dysk mi znów wysiądzie i wszystko pójdzie w pizdu lub wydarzy się inna tego typu katastrofa :]

I hope, you like it :)

Na zachętę:

  

 
 
Current Location: D.G.
Current Mood: sleepy
Current Music: Linkin Park - In The End
 
 
cath_fox
21 October 2007 @ 06:53 pm
Będzie krótko. Krótko i treściwie.

Najlepsza akcja przedwyborcza, jaka miała miejsce na moim własnym, dąbrowskim podwórku :)

Wracamy z kumpelami z Krakowa. Wysiadamy w centrum DG i czekamy na autobus. Na przystanku małe skupisko moherowych beretów. Bynajmniej nie zachowują się jak bogobojne, spokojne staruszki pełne pokory. Są hałaśliwe, wręcz głośne. Dyskutują o czymś ożywionym tonem, częstując przechodniów spojrzeniami pełnymi dzikiej radości. Złowrogiej radości...  Zlot nawiedzonych czarownic... Zastanawiamy się, o co chodzi. Czyżby to niedzielne kazanie tak je rozgrzało? A może jakaś audycja ojca dyrektora tak je naergetyzowała? Nie, tu wyraźnie chodzi o coś innego... To oczekiwanie na sukces... Na sukces wyborczy!

Pieprzą coś do siebie radośnie. Kilka z nich żegna się z pozostałymi. Jedna z nich krzyczy do koleżanek:

"I tak zwyciężymy !!!"

Jakiś facet po 30-tce z odjeżdżającego autobusu. Przez otwarte okno. Na cały głos:

"Po moim trupie !!!"

Połowa przystanku leje xD Warto było przetrwać cały ten cyrk przedwyborczy dla takiej chwili :]

xDDDDDDD
 
 
Current Mood: hopeful
 
 
cath_fox
29 August 2007 @ 10:30 pm
Dopięłam swego... Nareszcie! Dziś moja mamunia mi się nie wywinęła i wreszcie po raz I obejrzała LOST! W sumie 3 odcinki I serii. Nie zasnęła, nie ziewała, chciała jeszcze, na koniec powiedziała: "fajne to" i że będzie przychodzić na dalsze części, czy można chcieć więcej? <wzruszony> Cieszę się, że w kolejnej osobie udało mi się zaszczepić uwielbienie do tego serialu. A pod koniec I serii zadam podstawowe pytanie: Jate czy Skate? :] Choć inaczej je sformułuję, żeby mamuśka bez problemu zrozumiała, o co mi się rozchodzi :D Jeśli naprawdę płynie w nas ta sama krew (wszystko na to wskazuje), to wygrana będzie po naszej stronie! Jupi!!!!!!!!!!!! :D
 
 
cath_fox
28 August 2007 @ 03:19 pm

Witaj społeczności LJ-a! :)

Cath nie przepada za zmianami. Cath ceni sobie poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że otaczają ją znajomi, życzliwi jej ludzie. Zazwyczaj. Bo taka Cath, to Cath zmodyfikowana przez system: wychowanie, rodzinę, przyjaciół, nieprzyjaciół, szkołę, czasy, w których przyszło jej żyć, religię, sytuację społeczno - polityczną w kraju i na świecie, cywilizację. Ale jest jeszcze inna Cath, ta prawdziwsza, niezmienna, nie dająca się niczemu i nikomu ukształtować. Ta Cath nie boi się rzucać wyzwań samej sobie i światu. Kocha ryzyko, szaleństwo i adrenalinę, które wyostrzają zmysły. Sprawiają, że naprawdę czuje, że żyje. Całą sobą. Taka Cath rzadko daje o sobie znać: w sytuacjach ekstremalnych, a czasem zupełnie niespodziewanie, w zwykły z pozoru dzień, który nie różni się niczym od poprzednich. W dzień taki jak dziś.

Prawdziwszą Cath przywołał dziś północny wiatr, którego powiew poczuła, otworzywszy po przebudzeniu okno. W letni dzień, chłodny wiatr z mroźną nutką. Uwielbiam otwarte przestrzenie i takie mam w tej chwili marzenie:

Ogromna łąka z trawą koloru soczystej zieleni, sięgającą do kolan. Horyzont z trzech stron zaznaczony pasmem lasu. A na wprost, po horyzontu kres tylko ta dziewicza przestrzeń. Stoję samotnie, boso, w tej trawie, z zamkniętymi oczami i luźno opuszczonymi rękoma. Włosy mam niedbale upięte, a na sobie lekką, przewiewną sukienkę w rozmazane, kwiatowe motywy. Pogoda jest taka jak dziś. Niebo zasłonięte chmurami i wieje ten orzeźwiający wiatr. Jestem zrelaksowana, pozwalam podmuchom powietrza na śmiałe pieszczoty. Jestem spokojna, a jednocześnie podniecona. Czekam, bo wiem, że za chwilę coś się wydarzy. Nie mogę przecież tak bez końca stać w tej trawie. Wiatr pozwala sobie na więcej, pokrywając moją skórę przyjemnym dreszczem. Słyszę jak ktoś biegnie za moimi plecami. Do mnie. Nie otwieram oczu. W oczekiwaniu unoszę delikatnie swoją lewą dłoń. Nie wiem kto to, ale ta niewiedza mi nie przeszkadza. To ktoś, na kogo czekam i kto na pewno mnie nie skrzywdzi. Dobiega do mnie, chwytając mocno za rękę i dalej biegniemy już razem, szybko, do utraty tchu, do końca świata.

 

Dobrze, że chociaż w marzeniach można poczuć się tak bezbrzeżnie szczęśliwym :)






 
 
Current Mood: creative
 
 
 
 

Advertisement

Customize